niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział V

Klaus

-Halo?! Nic panu nie jest?! Niech się pan obudzi! Pomocy!
Ktoś mną potrząsał. Powoli otworzyłem oczy. Klęczała nade mną jakaś dziewczyna około 30 lat. Jej wołanie sprawiało, że w głowie mi dudniło. Zirytowany wgryzłem się w jej tętnice.
Kiedy wyssałem całą krew odrzuciłem dziewczynę i wstałem. Czułem jeszcze ból, ale był już o wiele mniejszy. 
-Muszę ją znaleźć- postanowiłem.
Wszedłem w boczną uliczkę, żeby nikt mi nie przeszkadzał i skoncentrowałem wszystkie swoje zmysły na Keszji. Gdy złapałem "trop" zacząłem za nim podążać, cały czas koncentrując się na niej.
Keszja
Obudziłam się w jakiś lochach. Próbowałam się ruszyć, ale poczułam tylko ogromny ból. Spojrzałam się na dół. Siedziałam na krześle, przykuta linami nasączonymi werbeną. Byłam osłabiona, ktoś kto mnie tu uwięził spuścił mi krew.
-Obudziłaś się- powiedział mężczyzna, wyłaniając się z cienia. Był to Damon.
-Czego chcesz?- spytałam.
-Chcę wiedzieć co robisz w tym mieście i czym jesteś.- odpowiedziała Bonnie wchodząc do pomieszczenia.
Uśmiechnęłam się kpiąco. Co za idioci, myślą, że coś ze mnie wyciągną.
-To macie pecha, bo się nie dowiecie.- powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
Bonnie spojrzała na mnie, a moje ciało przeszył ogromny ból.
Klaus
Byłem już blisko, kiedy poczułem ból. Wbiegłem szybko do lochów. Zastałem tam Damona patrzącego na Bonnie torturującą Keszję. 
-Co wy tu robicie?!- spytałem wkurzony. 
Damon i Bonnie jednocześnie spojrzeli się na mnie z zaskoczeniem i strachem w oczach.
-Znaleźliśmy tą Istotę bez twojej pomocy.- odpowiedział Damon.
Przygwoździłem go do ściany.- Przecież kazałem to zostawić.- wykrzyczałem mu w twarz. Chciałem go zabić, kiedy poczułem ogłuszający ból i zatoczyłem się do tyłu. Puściłem go, a on uciekł.
-Przestań- krzyknąłem do Bonnie.
Czarownica wyszła za próg pomieszczenia, a ból ustąpił. Rzuciłem się na nią w wampirzym tempie, chciałem ją zabić, ale zatrzymałem się na niewidzialnej ścianie.
-Zabiję cię jak tylko stąd wyjdę!!!- krzyknąłem do Bonnie.
-Nie zrobisz tego.- powiedziała wiedźma i odeszła. Udawała pewną, ale wiedziałem, że tylko udaje. 
Byłem na nią wściekły.
-Uwolnij mnie.- powiedziała Keszja słabym głosem.
Podszedłem do niej i zacząłem rozwiązywać liny. Kiedy skończyłem Keszja chciała wstać, lecz była zbyt słaba i prawie upadła, ale zdążyłem ją złapać.
-Jak teraz wyjdziemy?- spytałem bardziej siebie, trzymając dziewczynę na rękach. 
-Chyba mogę to usunąć.- powiedziała Keszja.
-Niby jak?- spytałem.
-Za pomocą magi, ale potrzebuje krwi.- odpowiedziała.
Zastanawiałem się chwilę po czym usiadłem z nią na podłodze i dałem jej swój nadgarstek. Kiedy zaczęła pić, ogarnęło mnie podniecenie, miałem ochotę dotykać ją po całym ciele, zsunąłem drugą ręką w dół po jej plecach, aż zszedłem do jej pasa, zjeżdżałem niżej, a Keszje przeszedł dreszcz. Jej podniecenie potęgowało moje jeszcze bardziej. Aż nagle wszystko ustało, a Keszja odsunęła się ode mnie.
-Następnym razem trzymaj łapy przy sobie.- odpowiedziała i podeszła do bariery.- A i złap mnie.- dodała.
Usłyszałem skrzypnięcie, a Keszja upadła. Złapałem ją w ostatniej chwili. Bariera zniknęła. Postanowiłem ją zabrać do siebie.
Keszja
Obudziłam się cała obolała, otwierając oczy ujrzałam Klausa. Przyglądał mi się bardzo uważnie.
-Dzięki- powiedziałam i wstałam z łóżka.
Chciałam wyjść z pokoju, kiedy Klaus zagrodził mi drogę.
-Gdzie idziesz?- spytał.
-Do domu.- odpowiedziałam i chciałam go wyminąć.
-Nie, najpierw odpowiesz mi na moje pytania.
-Jakie?- spytałam.
-Najpierw usiądź.- powiedział Klaus.
Usiadłam na łóżku, a on obok mnie. Czułam jego bliskość i emocje, a to wszystko sprawiało, że miałam ochotę go pocałować i to bardzo mocno i długo.
Klaus spojrzał się na mnie, a nasze spojrzenia się spotkały, miał takie piękne oczy...
Niklaus uśmiechnął się i spojrzał na ścianę. 
-Jaki on piękny, kiedy się uśmiecha... O Boże, o czym ja myślę.-skarciłam się w myślach, a Klaus uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Wiesz nie musimy być skojarzeni, żebym wiedział o czym teraz myślisz.- odpowiedział i uśmiechnął się flirciarsko. 
-O co chciałeś się spytać?!- spytałam wstając z łóżka.
-Spokojnie- powiedział rozbawiony Klaus.- Chciałem się spytać, jak tak naprawdę się nazywasz Keszja, czy może Kate i dlaczego udawałaś człowieka, i pozwoliłaś abyśmy się znowu skojarzyli?- spytał już poważnie.
-Nazywam się Keszja Break i nie wiedziałam, że się skojarzymy, wogóle ciebie nie pamiętałam i nie miej do mnie pretensji, sam mnie nie poznałeś.- powiedziałam obrażona, nie chciałam odpowiadać na te pytania, ale to było jedyne wyjście żeby mnie wypuścił.
-Bo wyglądasz inaczej.- odpowiedział Klaus.- Jak to możliwe?
-Byłam martwa, przecież wiesz.
-Więc dlaczego jesteś żywa?- spytał Klaus.
-Magia.- odpowiedziałam jednym słowem, nie musiałam więcej tłumaczyć, ponieważ on już domyślił się o co chodzi.
Chciałam wyjść, ale Klaus złapał mnie i przyciągnął do siebie. Nasze usta dzieliło zaledwie parę centymetrów, Klaus pochylił się i pocałował mnie. Jego usta były takie miękkie. Przestałam myśleć, wplotłam moje palce w jego włosy. Całowaliśmy się bardzo zapalczywie. Klaus przygniótł mnie do ściany i zaczął całować bardziej brutalnie, a jego ręce błądziły po moim ciele. Jęknęłam z rozkoszy. Klaus zaczął ściągać moją bluzkę, kiedy przypomniałam sobie z kim się obściskuję i wyrwałam mu się.
-Co ty odwalasz?!- krzyknęłam, byłam wściekła na siebie, że straciłam kontrolę.
-Oh, nie udawaj, że nic do mnie nie czujesz.- powiedział Klaus, zbliżając się do mnie, zaczęłam się od niego odsuwać.
-Bo nic do ciebie nie czuje to przez to durne skojarzenie.- powiedziałam i zaczęłam płakać, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, ja nigdy nie płakałam. Osunęłam się na podłogę i oparłam o łóżko. Klaus usiadł koło mnie i przytulił, głaszcząc po głowie.
-Hej, co jest?- spytał.
-Nie mam pojęcia.- odpowiedziałam krztusząc się łzami.
Siedzieliśmy tak, aż się nie uspokoiłam.
-Już lepiej- spytał.
-Tak.- odpowiedziałam i spojrzałam na Klausa. Starł on moje łzy z twarzy i chciał pocałować, ale się od niego odsunęłam.
-Idę- powiedziałam i wyszłam, zdziwiona, że mnie nie zatrzymał.
---------------------------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział. Bardzo proszę o wasze komentarze.


2 komentarze:

  1. Cześć!
    Zapraszam do siebie na NN, na Klaro ;)

    "Witaj, Damonie. Nie pilnujesz swej Eleny? Nie wiadomo co Silas może chcieć zrobić z sobowtórem.. Na twoim miejscu siedziałbym przy niej.
    - Pilnuj swojej Barbie, bo raz już ją zaatakowali, cudem odzyskała życie. Caroline jest taka naiwna, musisz ją jeszcze wiele nauczyć. Ale uważaj. - odchrząknął, przykładając pięść do ust. - .. uważaj żeby nie stała się taka, jak ty."

    http://hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem nieżle, ale mam nadzieje że następne rozdziały będą dłuższe i będzie więcej opisów postaci i miejsc.
    Zapraszam na mój blog http://fayernight.blogspot.com/ i informuje że na nim w linkach został dodany twój.

    PS. Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń