wtorek, 21 maja 2013

Rozdział IV

Keszja
Obudziłam się bardzo wcześnie, poszłam do łazienki i wzięłam długi, gorący prysznic. Kiedy wyszłam podeszłam do szafy.
-Co by tu ubrać...- powiedziałam do siebie.
Postanowiłam założyć dżinsy z długim krokiem i szarą bokserkę, a do tego czarną kurtkę z rękawem na 3/4. Na koniec założyłam szare trampki i mój naszyjnik. 
Zeszłam do piwnicy, wzięłam ze dwa woreczki z krwią i poszłam do kuchni. Postanowiłam zaszaleć. Wyjęłam z barku wódkę, nalałam do szklanki, dodałam soku jabłkowego, trochę limonki i krew, a na końcu wymieszałam wszystko razem. Wzięłam pierwszy łyk.
-Mmm... nawet dobre.- powiedziałam i zaczęłam pić. 
Kiedy skończyłam, zrobiłam sobie kolejnego drinka. Był jeszcze lepszy od pierwszego.
Nie chciało mi się siedzieć w domu, więc postanowiłam się przejść. 
-Może spotkam Stefana, tego który mnie uratował. Mhm... on jest,  jak myślę przyjacielem Eleny...- pomyślałam.
***
Chodziłam po mieście od dłuższego czasu. Obecnie siedziałam w parku i patrzyłam na matkę z dzieckiem. Mały bardzo płakał, ponieważ się skaleczył. Siedziałam tak i patrzyłam na tą scenę. W pewnym momencie znalazłam się obok dziecka i trzymałam je za rękę, patrząc na krwawiącą ranę.
-Co pani robi?!- krzyknęła kobieta, kiedy zaczęłam pochylać się  ku ranie. 
Oprzytomniała wstałam i uciekłam. 
Szłam w kierunku baru, rozmyślając o tym co zaszło w parku. Kiedy wchodziłam do środka ktoś na mnie wpadł. Spojrzałam na dół i ujrzałam Bonnie masującą czoło.
-Sory, nie zauważyłam cię- powiedziałam podając jej rękę. 
Dziewczyna wzięła moją rękę i wstała.
-Nie to moja wina, zamyśliłam się.
- Mhm... w takim razie wisisz mi drinka- powiedziałam i próbowałam uśmiechnąć się przyjacielsko, ale chyba niezbyt mi to wyszło, ponieważ Bonnie spojrzała się na mnie jak na wariatkę.
Siedziałam z Bonnie i gadałam o jakiś bzdurach. Tak mnie to nudziło, że postanowiłam zmienić temat.
-Oglądałaś może "The amazing spiderman"?- spytałam.
Bonnie chciała odpowiedzieć, kiedy drzwi do baru otworzyły się, a podmuch wiatru zwiał szklankę z naszego stolika. Nie myśląc zatrzymałam szklankę w powietrzu za pomocą magi i złapałam w wampirzym tempie. Ktoś kto nie przyjrzał się temu dokładnie, mógł pomyśleć, że mam dobry refleks, jednak Bonnie, wiedziała, że było inaczej, co można wywnioskować z jej miny.
Udając, że nic się nie stało, postawiłam szklankę na stoliku i z uśmiechem powiedziałam do Bonnie
-Zawsze mi mówiono, że mam doskonały refleks.- przerwałam spoglądając na godzinę na mojej komórce i udając zdziwioną- Kurde, muszę już lecieć, pa- powiedziałam i wyszłam z baru.
Klaus
Dzisiaj nie mogłem przestać myśleć o Kate, a raczej Keszji. Próbowałem coś robić, ale nic mi nie wychodziło, nawet kiedy chciałem pożywić się na jakiejś dziewczynie, tak się zamyśliłem, że pozwoliłem jej uciec. Z wściekłości wziąłem krzesło i zacząłem nim tłuc o ścianę.
Kiedy ochłonąłem postanowiłem pójść do Keszji. 
W drodze do jej domu poczułem okropny ból na całym ciele. Myślałem, że głowa mi wybuchnie. Zacząłem zwijać się z bólu na ziemi. Było coraz gorzej, a ja nic nie mogłem zrobić, aż w końcu straciłem przytomność.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej dodałam nowy rozdział trochę wcześniej niż pisałam, mam nadzieję, że się spodoba i bardzo proszę o komentarze nawet te negatywne.

sobota, 18 maja 2013

Powiadomienie

Bardzo Was przepraszam, że od dłuższego czasu nie dodałam nowego rozdziału. Mam nadzieje, że uda mi się dodać nowy w następny weekend. Jeszcze raz przepraszam, ale mam urwanie w szkole, niby koniec roku, a mam masę sprawdzianów.

środa, 8 maja 2013

Rozdział III

Keszja
W barze czekał na mnie Shane. Podeszłam do stolika i usiadłam na przeciwko niego. 
-Możesz mi powiedzieć co wiesz o...- nie dokończył, ponieważ mu przerwałam.
-Zwolnij, najpierw się czegoś napijmy.-powiedziałam.- Kelner dwa razy whisky- zawołałam.
-No dobra a teraz opowiadaj co u reszty.- zaczęłam kiedy kelner przyniósł nam nasze napoje.
-Wszystko jest dobrze, jeszcze żyją.- odparł zniecierpliwiony Shane.
-To dobrze- powiedziałam i dopiłam moją whisky.- Teraz możemy się przejść.- powiedziałam i wyszłam z baru, a Shane poszedł za mną.

Klaus
Postanowiłem śledzić Keszję, ukryłem się przed barem i czekałem aż wyjdzie. Po około 30 minutach wyszła z baru z jakimś chłopakiem. Szli w stronę lasu. Uznałem, że najciszej będę poruszał się po drzewach. Podążałem za nimi, aż zatrzymali się przy starym dębie. Podkradłem się najbliżej jak tylko mogłem i wytężyłem słuch.
-Dobra w czym mogę ci pomóc?- spytała Keszja.
-Chodzi o Shau, chcę wiedzieć o niej wszystko.- powiedział chłopak. 
Zobaczyłem szok na twarzy Keszji, a raczej najpierw poczułem, a później zobaczyłem. Odczuwałem jej emocje,  były tak silne, że zakręciło mi się w głowie. Czułem, że ona próbuje ze wszystkich sił przypomnieć sobie cokolwiek o tej Shau'e. Kiedy myślałem, że już nie wytrzymam, nagle wszystko ucichło i nie czułem już nic. Mrugnąłem parę razy i słuchałem dalej.
-Nie pamiętam wiele, ale postaram się ci pomóc. Jestem pewna, że próbowała mnie zabić,  tylko, że nie pamiętam z jakiego powodu. Jest nieśmiertelną wiedźmą, żeby żyć tak długo pije krew.- mówiła Keszja, starając się jak najwięcej sobie przypomnieć.- Zabić ją można srebrnym kołkiem wypełnionym płynnym złotem. No i oczywiście musi być rzucone zaklęcie, nie mam pojęcia jakie, ale wiem, że potrzeba do tego potężniej wiedźmy.- skończyła swój monolog Keszja. Byłem pewny, że przypomnienie sobie tego wszystkiego sprawiło jej ogromny ból i wysiłek, nie czułem tego, ale było to widoczne na twarzy dziewczyny.
-Dzięki, naprawde bardzo mi pomogłaś... Kate- powiedział chłopak i oddalił się.
Keszja stała przez chwilę, a później również odeszła.
Dopiero po chwili dotarło do mnie znaczenie tego co usłyszałem. 
Ten chłopak nazwał ją Kate.- powiedziałem do siebie.- Znałem kiedyś pewną Kate, czułem jej silniejsze emocje tak jak teraz tej Keszji. Tylko, że ona wygląda inaczej. Jak to możliwe...?- Byłem w szoku.- Przecież ona nie może być żywa!- krzyknąłem- Czułem jej śmierć, jak jej dusza opuszcza ciało.-dodałem szeptem.
***
Kiedy wszedłem do domu, Bonnie już tam była.
-Czekam na ciebie od godziny, gdzie byłeś?- spytała z wyrzutem.
- Nie twój interes.- odpowiedziałem i chciałem ją minąć.
-Gdzie idziesz, a zaklęcie?
-Nie będzie żadnego zaklęcia.- odpowiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.

Keszja
Wracałam do domu. Byłam przygnębiona z powodu rozmowy z Shanem, ale bardziej dręczyło mnie to, że czułam czyjąś obecność w lesie. 
-Cholerne skojarzenie!-krzyknęłam i wtedy mnie olśniło.

Retrospekcja (wiek XVIII)
Byłam w lesie razem z Michaelem, młodym wampirem. Miał z wyglądu około 20 lat, kasztanowe włosy i zielonkawe oczy, ubrany był w jasne obcisłe spodnie do kolan, niebieską koszulę oraz wysokie buty. Ja miałam na sobie strój męski podobny do jego.
-Nie pozwolę, abyś to ty zajęła się Klausem.-powiedział mężczyzna.
Wkurzyłam się, jak on śmiał mówić mi co mogę. W wampirzym tempie złapałam go i przycisnęłam do drzewa. Oczy migały mi najprzeróżniejszymi barwami, a kły wysunęły się i zaostrzyły. Michael próbował się wyrwać, ale ja byłam o wiele silniejsza.
-Jak śmiesz mi mówić co mogę, a czego nie- byłam wściekła.- To ja zajmę się Klausem, a wy odciągniecie jego rodzeństwo, zrozumiano?!- spytałam.
Michael nic nie odpowiedział tylko pokiwał głową. Chciałam go zabić, ale był mi potrzebny do odnalezienia Klausa, więc puściłam go i poszłam w stronę naszej kryjówki.
***
Szłam po Klausa, wiedziałam, gdzie jest, czułam jego zapach. Wyważyłam drzwi, złapałam go i pobiegłam w las. Próbował się wyrywać, ale ja byłam starsza i silniejsza. Dotarłam do wodospadu, przeszłam po kamieniach i przeszłam na drugą stronę do jaskini. Postanowiłam pozbawić Klausa większości krwi, żeby nie próbował uciec, wgryzłam mu się w tętnice i zaczęłam pić, jednak było to dziwne, czułam ciepło, emocje, jakby nie było niczego poza nami. Klaus też to czuł, słyszałam, że jęknął, ale nie z bólu tylko z rozkoszy. Wystraszona tym co się działo oderwałam się od Klausa i rzuciłam go na ziemię. Zauważyłam, że on również jest zszokowany, tylko, że w porównaniu do mnie nie mógł wiedzieć co się właśnie stało.
-Co to było?- spytał.
-Skojarzyliśmy się-odparłam niezruszona, a tak naprawdę kotłowało się we mnie od emocji. Wiedziałam, że Klaus to czuje, ale wolałam udawać spokojną i opanowaną. 
-Co to znaczy?- spytał. 
Był wkurzony i nie krył się z tym. Chciał mnie zaatakować, ale był zbyt słaby i upadł.
-To znaczy to co widzisz. Ty czujesz moje silne doznania emocjonalne i fizyczne, a ja twoje. Kiedy któreś z nas umrze, to drugie poczuje ogromny ból i możliwe, że też umrze. Więcej ci nie powiem, bo w każdym przypadku jest zawsze inaczej.
-Jak masz na imię?- spytał Klaus. 
Zaskoczył mnie myślałam, że będzie się awanturował.
-Kate- skłamałam, nie chciałam, żeby poznał moje prawdziwe imię.
-Jestem Klaus.-odparł. Na całe szczęście nie domyślił się, że skłamałam. To znaczy, że w naszym skojarzeniu nie wiadomo, kiedy któreś kłamie.
Przynajmniej coś na pocieszenie.- powiedziałam w myślach.
-Tak wiem.- odparłam i uśmiechnęłam się.
-Dlaczego chciałaś mnie porwać?- spytał Klaus.
-To nie jest teraz ważne.- odpowiedziałam.
Klaus chciał coś powiedzieć, ale ja szybko nadgryzłam nadgarstek i dałam mu krwi. 
-Dzięki.- powiedział Klaus, kiedy skończył pić.
-Nie ma za co.- odpowiedziałam i poszłam w kierunku wyjścia.
-Poczekaj, gdzie idziesz?- zatrzymał mnie głos Klausa.
-Wyrównać rachunki- odpowiedziałam i wampirzym tempie pobiegłam zrobić to na co chęć miałam od dawna- zabić Michaela.

Teraz
Zastanawiałam co by się stało, gdybyśmy się znowu nie skojarzyli. Czy przypomniałabym sobie o Klausie i mojej znajomości z nim?
-Dlaczego ja go wogóle potraktowałam tak łagodnie, przecież mogłam wybiec z tamtej jaskini zaraz po  naszym skojarzeniu i nie tłumaczyć mu tego, albo po prostu go zabić, bo przecież byłam zdolna do zignorowania tego bólu?!- pytałam samą siebie.- A może ja coś do niego czułam? Nie, to niemożliwe, nic do niego nie czułam i nie czuję. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, znalazłam trochę wolnego czasu i dodałam nowy rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba i bardzo proszę o komentarze. Chcę zobaczyć czy ktoś wogóle to czyta.








niedziela, 5 maja 2013

Rozdział II

Klaus
Wracałem do domu. Byłem na siebie wściekły, że nie zabiłem Keszji, ona miała być martwa, taki był plan, a jednak ją oszczędziłem. Zawsze zabijałem swoje ofiary chyba, że miałem bardzo ważny powód, aby tego nie robić. Najgorsze było wrażenie, że skądś ją znam i ten smak krwi też był mi dziwnie znajomy.
-Co się ze mną dzieje?- pytałem się w myślach.-Jeden zwykły człowiek, a tak mi namieszał w głowie.
-Muszę się dowiedzieć wszystkiego o tej dziewczynie.- postanowiłem.

Keszja
Kiedy wróciłam do domu od razu wzięłam gorący prysznic, gdy skończyłam ubrałam dżinsy, białą bokserkę i niebieską koszulę, a do tego niebieskie trampki, no i oczywiście mój srebrny wisiorek na słońce, a następnie zeszłam do piwnicy. Wzięłam latarkę z półki i weszłam przez szafę do ukrytego pokoju. Podeszłam do zamrażalnika i wyjęłam woreczek z krwią, którą łapczywie wypiłam. Była zimna i ohydna, ale nie zwróciłam na to uwagi.

Klaus
Spałem, gdy obudził mnie dźwięk telefonu. Wkurzony rzuciłem nim o ścianę. Niestety, kiedy telefon przestał dzwonić do pokoju weszła Rebeka.
-Rebeka czego chcesz?!- byłem w bardzo złym nastroju.
-Masz gościa- powiedziała i wyszła z pokoju.
Szybko ubrałem się i zszedłem na dół. W salonie ujrzałem Bonnie. Ona przychodziła tylko, kiedy miała jakąś ważną sprawę. Bardzo się ożywiłem, byłem ciekawy o co tym razem chodzi.
-Dzień Dobry-powiedziałem.
-Daruj sobie te uprzejmości, jest sprawa.- powiedziała czarownica.
-Tak? Mam nadzieje, że to coś interesującego- powiedziałem z miną mordercy.
Widać było, że dziewczyna się mnie boi.
-W mieście jest jakaś potężna istota, nie mam pojęcia kto to, ale wyczuwam ją, pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć.- powiedziała na jednym oddechu.
-Czy możesz ją zlokalizować?- spytałem coraz bardziej zaciekawiony.
-Nie, już próbowałam, dlatego przyszłam do ciebie.
-A w czym ja ci mogę pomóc?- spytałem bez emocji, mimo narastającego we mnie napięcia.
-Jest jeszcze jeden sposób, ale potrzebna mi jest twoja krew- odpowiedziała dziewczyna i czekała na moją reakcję.
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią, nie wiedziałem co powiedzieć, udało mi się tylko wykrztusić
-Po co?
-Do zaklęcia, bo zawsze jak próbuję znaleźć tą istotę trop prowadzi do ciebie, a upewniłam się, że ty nią nie jesteś.-powiedziała niepewnie czarownica.
-Co?! Jak to do mnie?!- nie wytrzymałem i wybuchłem. 
Czarownica ze strachu aż się skuliła. Tego było już za wiele. Od razu na myśl przyszła mi Keszja. Musiałem dowiedzieć się o co chodzi.
-Dobrze to gdzie i kiedy?- spytałem już spokojnie.
-Może być u ciebie o 18.00.-odpowiedziała zadowolona dziewczyna.
***
Postanowiłem pójść się przewietrzyć. Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Zjawia się jakaś dziewczyna. Piję jej krew, nie zabijam, choć tego chcę, a później czarownica oznajmia, że w tym mieście jest jakaś potężna istota, a trop prowadzi do mnie. No tego już za wiele.
Poszedłem do Keszji. Zapukałem do drzwi, a po chwili w progu pojawiła się ona. Miała na sobie dżinsy, białą bokserkę, a do tego niebieskie trampki i ten sam srebrny wisiorek co ostatnio.
-Cześć my się znamy?- spytała dziewczyna.
 Jeśli naprawdę była tą potężną istotą to nieźle grała, że nic się nie wydarzyło.
-Jestem Klaus. mieszkam niedaleko- odpowiedziałem.
-Aha miło mi cię poznać. Jestem Keszja.
-Pomyślałem, że może pokażę ci miasto?-zapytałem.
-No nie wiem
-No weź, nie gryzę-skłamałem i szczerze się uśmiechnąłem.
-No dobrze- zgodziła się Keszja z lekkim ociągianiem- i tak miałam wychodzić- dodała.
***
Chodziliśmy po parku. Nic nie mówiliśmy. Tylko ja od czasu do czasu komentowałem niektóre rzeczy. 
-To miło z twojej strony, że chciałeś mi pokazać miasto.- powiedziała Keszja.
-To ja się cieszę, że się zgodziłaś- odpowiedziałem i uśmiechnąłem się tym swoim uśmiechem, który podoba się dziewczynom.
-Może pokaże ci mój dom- zaproponowałem.
-Przykro mi ale muszę już iść, jestem umówiona.- uśmiechnęła się przepraszająco.- A czy wiesz gdzie jest jakiś bar?
-Jasne, zaprowadzę cię.- odpowiedziałem i co mnie zdziwiło, ucieszyłem się, że mogę jej pomóc.
Szliśmy w stronę baru w milczeniu, kiedy postanowiłem zadać jej pytanie.

Keszja
Kiedy zbliżaliśmy się w stronę baru, Klaus wyskoczył z zaskakującym pytaniem.
-Czy wierzysz w istnienie wampirów, wilkołaków... ogólnie istot nadprzyrodzonych? Co o tym myślisz?
Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć żeby się nie zdradzić. Klaus obserwował mnie uważnie i cierpliwie czekał na moją odpowiedź.
-Ja... Ja... Uważam, że to możliwe, nie wiadomo co świat przed nami kryje.- wydukałam i spojrzałam się wyzywająco Klausowi w oczy. Nie powinnam tego robić ale nie mogłam się powstrzymać. Utonęłam w jego spojrzeniu i błękicie jego oczu. Na szczęście dotarliśmy już do baru. Klaus chciał coś powiedzieć lecz nie dałam mu dojść do głosu.
-Dzięki za wskazanie drogi- powiedziałam pośpiesznie.  
Kiedy wchodziłam do baru, usłyszałam jak Klaus mówi nie ma za co.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej mam nadzieję, że wam się spodoba i proszę o komentarze. Następny rozdział pewnie dodam w weekend, chyba, że będę mieć wolną chwilę to wcześniej.

sobota, 4 maja 2013

Rozdział I


Keszja
Stałam na wzgórzu Mystic Falls i podziwiałam widoki. Jutro miałam oficjalnie wprowadzić się do tego miasta i rozpocząć nowe życie udając człowieka, którym nie do końca jestem.

Klaus
Siedziałem w fotelu popijając whisky i oglądając płomienie w kominku. Zastanawiałem się co dotychczas osiągnąłem, a więc udało mi się zdjąć klątwę, stworzyłem własne hybrydy, a później zabiłem, Elena jest wampirem, co uniemożliwia mi stworzenie kolejnych, jednym słowem spieprzyłem sprawę. Siedziałem tak rozmyślając, kiedy do salonu weszła wystrojona Rebeka.
-Wychodzę-powiedziała.
-Dokąd znowu?-spytałem od niechcenia.
-Do Salvatorów, Elena podobno organizuje jakąś imprezę powitalną, chcę się zabawić.
-Ehe-przytaknąłem.

Keszja
Kiedy rozpakowywałam swoje rzeczy, usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Hej jestem Elena, mieszkam niedaleko i pomyślałam, że się przywitam-powiedziała dziewczyna, kiedy otworzyłam drzwi.
-Jasne wejdź-odpowiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam.
-Wpadłam na pomysł , żeby urządzić imprezę powitalną. Co ty na to?-powiedziała Elena.
Dzięki, to naprawdę super ale czy to nie bedzie kłopot?-spytałam
-Nie no co ty, już wszystko gotowe. Dam ci tylko adres i uciekam
***
Stałam przed lustrem i oglądałam swoją kreację. Miałam na sobie czarne, obcisłe dżinsy i białą bokserkę, a do tego czarną, skórzaną kurtkę, czarne kolczyki i srebrny wisiorek. Został tylko makijaż, pomalowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk.
***
Stałam pod domem, którego adres dała mi Elena i miałam ogromną chęć uciec. Ostatnio coraz bardziej pragnęłam krwi i bałam się, że nie utrzymam swojej rządzy w ryzach, a nie chciałam na razie ujawnić swojej prawdziwej tożsamości.

Klaus
Rebeka i Kol zmyli się z domu, a ja nie miałem nic do roboty. Postanowiłem pójść do Salvatorów i zniszczyć imprezę Eleny.
***
Kiedy wszedłem na imprezę od razu podeszła do mnie Elena.
-Co tu robisz Klaus?- spytała się mnie. Była wściekła.
-Radzę się grzeczniej odzywać.-odpowiedziałem i odszedłem od dziewczyny.
Odszukałem barek i nalałem sobie whisky. Rozglądałem się za moją ofiarą i wybrałem jakąś rudowłosą dziewczynę. Podszedłem do niej, była pijana. Chciałem ją zahipnotyzować, gdy usłyszałem...
-Hej jestem Keszja, nowa w tym mieście, a ty?- spytała mnie dziewczyna.
Kiedy na nią spojrzałem zamurowało mnie, była bardzo piękna miała blond włosy i przepiękne oczy. Przyszedł mi do głowy pomysł żeby pożywić się na niej. Elena z pewnością się wścieknie. Na tą myśl uśmiechnąłem się do siebie.
-Jestem Klaus- przedstawiłem się i uśmiechnąłem.
-Miło mi cię poznać.
-Mam pomysł, wyjdźmy na zewnątrz, głośno tu-powiedziałem.
-Jasne-powiedziała Keszja z lekkim wahaniem, co mnie zdziwiło. 
Kiedy wyszliśmy na dwór, postanowiłem się nią trochę pobawić zanim ją zabije.
-A więc co robisz w Mystic Falls-zacząłem.
-Podobno to magiczne miejsce, postanowiłam to sprawdzić.- powiedziała dziewczyna.
-Tak to prawda-mówiłem zbliżając się do mojej ofiary-niektórzy uważają, że to siedlisko przeróżnych istot...
 


Keszja
Klaus był coraz bliżej mnie, nie wiedziałam co zrobić więc stałam w miejscu.
-Naprawdę, a ty w to wierzysz?-spytałam.
-Oczywiście-odpowiedział Klaus i rzucił się na mnie. 
Zaczął pić moją krew, myślałam, że mnie zabije, jednak tak się nie stało. Rzucił mnie na bok i odszedł. Leżałam na ziemi i czekałam, aż ktoś przyjdzie i mi pomoże. Nie mogłam się sama uleczyć, gdyż wtedy prawda wyszłaby na jaw. 
Byłam  wkurzona na Klausa, myślałam, że tego nie zrobi, jednak się przeliczyłam, w końcu to Klaus.
Po paru minutach, w końcu ktoś mnie znalazł. Był to Stefan, nie wiem dlaczego ale znałam jego imię. Przystawił mi swój nadgarstek do ust i kazał pić swoją krew, z trudem powstrzymywałam moje kły przed wysunięciem się, kiedy skończył zahipnotyzował mnie, żebym nic nie pamiętała, nie wiedział, że mnie nie da się zahipnotyzować. Posłusznie wypełniłam polecenie Stefana i poszłam do domu.






Prolog

Keszja:

Spadałam w otchłań, nie wiedziałam co się dzieje. Bałam się, a zarazem było to dla mnie dość normalne. Nagle znalazłam się w samym centrum zaciekłej walki, wszędzie było pełno uzbrojonych istot. Spojrzałam na siebie, miałam piękną złocisto-czerwoną zbroję i potężny miecz w prawej ręce.

-Już nie żyjesz-powiedział do mnie Mark i zaczął biec w moim kierunku.

Udało mi się uniknąć ciosu, mimo to, z powodu już otrzymałych ran i wyczerpania, upadłam.

-Jeśli mnie teraz zabijesz, to dobrze wiesz, że to jeszcze nie koniec-powiedziałam.

-A ja uważam inaczej-odpowiedział mężczyzna i wyjął kołek wysadzany złotem, srebrem, drewnem i innymi przeróżnymi rzeczami.

-Skąd go masz?-spytałam przerażona.

-Jak widzisz nie wiesz wszystkiego-odpowiedział Mark z uśmiechem na twarzy.

Wycelował kołek w moje serce, chciałam coś powiedzieć,lecz nie zdążyłam, a póżniej był już tylko ból i ciemność. Obudziłam się cała zdyszana i spocona, miałam obolałe ciało.

-To tylko sen, tylko sen...-powtarzałam. lecz wiedziałam, że jest to wspomnienie mojej śmierci.

Zaczynamy

Hej postanowiłam napisac blog o Klausie i nowej bohaterce Keszji, ponieważ o Klaroline jest już dużo blogów.  Mam nadzieje, że wam się spodoba.