niedziela, 5 maja 2013

Rozdział II

Klaus
Wracałem do domu. Byłem na siebie wściekły, że nie zabiłem Keszji, ona miała być martwa, taki był plan, a jednak ją oszczędziłem. Zawsze zabijałem swoje ofiary chyba, że miałem bardzo ważny powód, aby tego nie robić. Najgorsze było wrażenie, że skądś ją znam i ten smak krwi też był mi dziwnie znajomy.
-Co się ze mną dzieje?- pytałem się w myślach.-Jeden zwykły człowiek, a tak mi namieszał w głowie.
-Muszę się dowiedzieć wszystkiego o tej dziewczynie.- postanowiłem.

Keszja
Kiedy wróciłam do domu od razu wzięłam gorący prysznic, gdy skończyłam ubrałam dżinsy, białą bokserkę i niebieską koszulę, a do tego niebieskie trampki, no i oczywiście mój srebrny wisiorek na słońce, a następnie zeszłam do piwnicy. Wzięłam latarkę z półki i weszłam przez szafę do ukrytego pokoju. Podeszłam do zamrażalnika i wyjęłam woreczek z krwią, którą łapczywie wypiłam. Była zimna i ohydna, ale nie zwróciłam na to uwagi.

Klaus
Spałem, gdy obudził mnie dźwięk telefonu. Wkurzony rzuciłem nim o ścianę. Niestety, kiedy telefon przestał dzwonić do pokoju weszła Rebeka.
-Rebeka czego chcesz?!- byłem w bardzo złym nastroju.
-Masz gościa- powiedziała i wyszła z pokoju.
Szybko ubrałem się i zszedłem na dół. W salonie ujrzałem Bonnie. Ona przychodziła tylko, kiedy miała jakąś ważną sprawę. Bardzo się ożywiłem, byłem ciekawy o co tym razem chodzi.
-Dzień Dobry-powiedziałem.
-Daruj sobie te uprzejmości, jest sprawa.- powiedziała czarownica.
-Tak? Mam nadzieje, że to coś interesującego- powiedziałem z miną mordercy.
Widać było, że dziewczyna się mnie boi.
-W mieście jest jakaś potężna istota, nie mam pojęcia kto to, ale wyczuwam ją, pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć.- powiedziała na jednym oddechu.
-Czy możesz ją zlokalizować?- spytałem coraz bardziej zaciekawiony.
-Nie, już próbowałam, dlatego przyszłam do ciebie.
-A w czym ja ci mogę pomóc?- spytałem bez emocji, mimo narastającego we mnie napięcia.
-Jest jeszcze jeden sposób, ale potrzebna mi jest twoja krew- odpowiedziała dziewczyna i czekała na moją reakcję.
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią, nie wiedziałem co powiedzieć, udało mi się tylko wykrztusić
-Po co?
-Do zaklęcia, bo zawsze jak próbuję znaleźć tą istotę trop prowadzi do ciebie, a upewniłam się, że ty nią nie jesteś.-powiedziała niepewnie czarownica.
-Co?! Jak to do mnie?!- nie wytrzymałem i wybuchłem. 
Czarownica ze strachu aż się skuliła. Tego było już za wiele. Od razu na myśl przyszła mi Keszja. Musiałem dowiedzieć się o co chodzi.
-Dobrze to gdzie i kiedy?- spytałem już spokojnie.
-Może być u ciebie o 18.00.-odpowiedziała zadowolona dziewczyna.
***
Postanowiłem pójść się przewietrzyć. Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Zjawia się jakaś dziewczyna. Piję jej krew, nie zabijam, choć tego chcę, a później czarownica oznajmia, że w tym mieście jest jakaś potężna istota, a trop prowadzi do mnie. No tego już za wiele.
Poszedłem do Keszji. Zapukałem do drzwi, a po chwili w progu pojawiła się ona. Miała na sobie dżinsy, białą bokserkę, a do tego niebieskie trampki i ten sam srebrny wisiorek co ostatnio.
-Cześć my się znamy?- spytała dziewczyna.
 Jeśli naprawdę była tą potężną istotą to nieźle grała, że nic się nie wydarzyło.
-Jestem Klaus. mieszkam niedaleko- odpowiedziałem.
-Aha miło mi cię poznać. Jestem Keszja.
-Pomyślałem, że może pokażę ci miasto?-zapytałem.
-No nie wiem
-No weź, nie gryzę-skłamałem i szczerze się uśmiechnąłem.
-No dobrze- zgodziła się Keszja z lekkim ociągianiem- i tak miałam wychodzić- dodała.
***
Chodziliśmy po parku. Nic nie mówiliśmy. Tylko ja od czasu do czasu komentowałem niektóre rzeczy. 
-To miło z twojej strony, że chciałeś mi pokazać miasto.- powiedziała Keszja.
-To ja się cieszę, że się zgodziłaś- odpowiedziałem i uśmiechnąłem się tym swoim uśmiechem, który podoba się dziewczynom.
-Może pokaże ci mój dom- zaproponowałem.
-Przykro mi ale muszę już iść, jestem umówiona.- uśmiechnęła się przepraszająco.- A czy wiesz gdzie jest jakiś bar?
-Jasne, zaprowadzę cię.- odpowiedziałem i co mnie zdziwiło, ucieszyłem się, że mogę jej pomóc.
Szliśmy w stronę baru w milczeniu, kiedy postanowiłem zadać jej pytanie.

Keszja
Kiedy zbliżaliśmy się w stronę baru, Klaus wyskoczył z zaskakującym pytaniem.
-Czy wierzysz w istnienie wampirów, wilkołaków... ogólnie istot nadprzyrodzonych? Co o tym myślisz?
Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć żeby się nie zdradzić. Klaus obserwował mnie uważnie i cierpliwie czekał na moją odpowiedź.
-Ja... Ja... Uważam, że to możliwe, nie wiadomo co świat przed nami kryje.- wydukałam i spojrzałam się wyzywająco Klausowi w oczy. Nie powinnam tego robić ale nie mogłam się powstrzymać. Utonęłam w jego spojrzeniu i błękicie jego oczu. Na szczęście dotarliśmy już do baru. Klaus chciał coś powiedzieć lecz nie dałam mu dojść do głosu.
-Dzięki za wskazanie drogi- powiedziałam pośpiesznie.  
Kiedy wchodziłam do baru, usłyszałam jak Klaus mówi nie ma za co.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej mam nadzieję, że wam się spodoba i proszę o komentarze. Następny rozdział pewnie dodam w weekend, chyba, że będę mieć wolną chwilę to wcześniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz