Keszja
W barze czekał na mnie Shane. Podeszłam do stolika i usiadłam na przeciwko niego.
-Możesz mi powiedzieć co wiesz o...- nie dokończył, ponieważ mu przerwałam.
-Zwolnij, najpierw się czegoś napijmy.-powiedziałam.- Kelner dwa razy whisky- zawołałam.
-No dobra a teraz opowiadaj co u reszty.- zaczęłam kiedy kelner przyniósł nam nasze napoje.
-Wszystko jest dobrze, jeszcze żyją.- odparł zniecierpliwiony Shane.
-To dobrze- powiedziałam i dopiłam moją whisky.- Teraz możemy się przejść.- powiedziałam i wyszłam z baru, a Shane poszedł za mną.
Klaus
Postanowiłem śledzić Keszję, ukryłem się przed barem i czekałem aż wyjdzie. Po około 30 minutach wyszła z baru z jakimś chłopakiem. Szli w stronę lasu. Uznałem, że najciszej będę poruszał się po drzewach. Podążałem za nimi, aż zatrzymali się przy starym dębie. Podkradłem się najbliżej jak tylko mogłem i wytężyłem słuch.
-Dobra w czym mogę ci pomóc?- spytała Keszja.
-Chodzi o Shau, chcę wiedzieć o niej wszystko.- powiedział chłopak.
Zobaczyłem szok na twarzy Keszji, a raczej najpierw poczułem, a później zobaczyłem. Odczuwałem jej emocje, były tak silne, że zakręciło mi się w głowie. Czułem, że ona próbuje ze wszystkich sił przypomnieć sobie cokolwiek o tej Shau'e. Kiedy myślałem, że już nie wytrzymam, nagle wszystko ucichło i nie czułem już nic. Mrugnąłem parę razy i słuchałem dalej.
-Nie pamiętam wiele, ale postaram się ci pomóc. Jestem pewna, że próbowała mnie zabić, tylko, że nie pamiętam z jakiego powodu. Jest nieśmiertelną wiedźmą, żeby żyć tak długo pije krew.- mówiła Keszja, starając się jak najwięcej sobie przypomnieć.- Zabić ją można srebrnym kołkiem wypełnionym płynnym złotem. No i oczywiście musi być rzucone zaklęcie, nie mam pojęcia jakie, ale wiem, że potrzeba do tego potężniej wiedźmy.- skończyła swój monolog Keszja. Byłem pewny, że przypomnienie sobie tego wszystkiego sprawiło jej ogromny ból i wysiłek, nie czułem tego, ale było to widoczne na twarzy dziewczyny.
-Dzięki, naprawde bardzo mi pomogłaś... Kate- powiedział chłopak i oddalił się.
Keszja stała przez chwilę, a później również odeszła.
Dopiero po chwili dotarło do mnie znaczenie tego co usłyszałem.
Ten chłopak nazwał ją Kate.- powiedziałem do siebie.- Znałem kiedyś pewną Kate, czułem jej silniejsze emocje tak jak teraz tej Keszji. Tylko, że ona wygląda inaczej. Jak to możliwe...?- Byłem w szoku.- Przecież ona nie może być żywa!- krzyknąłem- Czułem jej śmierć, jak jej dusza opuszcza ciało.-dodałem szeptem.
***
Kiedy wszedłem do domu, Bonnie już tam była.
-Czekam na ciebie od godziny, gdzie byłeś?- spytała z wyrzutem.
- Nie twój interes.- odpowiedziałem i chciałem ją minąć.
-Gdzie idziesz, a zaklęcie?
-Nie będzie żadnego zaklęcia.- odpowiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.
Keszja
Wracałam do domu. Byłam przygnębiona z powodu rozmowy z Shanem, ale bardziej dręczyło mnie to, że czułam czyjąś obecność w lesie.
-Cholerne skojarzenie!-krzyknęłam i wtedy mnie olśniło.
Retrospekcja (wiek XVIII)
Byłam w lesie razem z Michaelem, młodym wampirem. Miał z wyglądu około 20 lat, kasztanowe włosy i zielonkawe oczy, ubrany był w jasne obcisłe spodnie do kolan, niebieską koszulę oraz wysokie buty. Ja miałam na sobie strój męski podobny do jego.
-Nie pozwolę, abyś to ty zajęła się Klausem.-powiedział mężczyzna.
Wkurzyłam się, jak on śmiał mówić mi co mogę. W wampirzym tempie złapałam go i przycisnęłam do drzewa. Oczy migały mi najprzeróżniejszymi barwami, a kły wysunęły się i zaostrzyły. Michael próbował się wyrwać, ale ja byłam o wiele silniejsza.
-Jak śmiesz mi mówić co mogę, a czego nie- byłam wściekła.- To ja zajmę się Klausem, a wy odciągniecie jego rodzeństwo, zrozumiano?!- spytałam.
Michael nic nie odpowiedział tylko pokiwał głową. Chciałam go zabić, ale był mi potrzebny do odnalezienia Klausa, więc puściłam go i poszłam w stronę naszej kryjówki.
***
Szłam po Klausa, wiedziałam, gdzie jest, czułam jego zapach. Wyważyłam drzwi, złapałam go i pobiegłam w las. Próbował się wyrywać, ale ja byłam starsza i silniejsza. Dotarłam do wodospadu, przeszłam po kamieniach i przeszłam na drugą stronę do jaskini. Postanowiłam pozbawić Klausa większości krwi, żeby nie próbował uciec, wgryzłam mu się w tętnice i zaczęłam pić, jednak było to dziwne, czułam ciepło, emocje, jakby nie było niczego poza nami. Klaus też to czuł, słyszałam, że jęknął, ale nie z bólu tylko z rozkoszy. Wystraszona tym co się działo oderwałam się od Klausa i rzuciłam go na ziemię. Zauważyłam, że on również jest zszokowany, tylko, że w porównaniu do mnie nie mógł wiedzieć co się właśnie stało.
-Co to było?- spytał.
-Skojarzyliśmy się-odparłam niezruszona, a tak naprawdę kotłowało się we mnie od emocji. Wiedziałam, że Klaus to czuje, ale wolałam udawać spokojną i opanowaną.
-Co to znaczy?- spytał.
Był wkurzony i nie krył się z tym. Chciał mnie zaatakować, ale był zbyt słaby i upadł.
-To znaczy to co widzisz. Ty czujesz moje silne doznania emocjonalne i fizyczne, a ja twoje. Kiedy któreś z nas umrze, to drugie poczuje ogromny ból i możliwe, że też umrze. Więcej ci nie powiem, bo w każdym przypadku jest zawsze inaczej.
-Jak masz na imię?- spytał Klaus.
Zaskoczył mnie myślałam, że będzie się awanturował.
-Kate- skłamałam, nie chciałam, żeby poznał moje prawdziwe imię.
-Jestem Klaus.-odparł. Na całe szczęście nie domyślił się, że skłamałam. To znaczy, że w naszym skojarzeniu nie wiadomo, kiedy któreś kłamie.
Przynajmniej coś na pocieszenie.- powiedziałam w myślach.
-Tak wiem.- odparłam i uśmiechnęłam się.
-Dlaczego chciałaś mnie porwać?- spytał Klaus.
-To nie jest teraz ważne.- odpowiedziałam.
Klaus chciał coś powiedzieć, ale ja szybko nadgryzłam nadgarstek i dałam mu krwi.
-Dzięki.- powiedział Klaus, kiedy skończył pić.
-Nie ma za co.- odpowiedziałam i poszłam w kierunku wyjścia.
-Poczekaj, gdzie idziesz?- zatrzymał mnie głos Klausa.
-Wyrównać rachunki- odpowiedziałam i wampirzym tempie pobiegłam zrobić to na co chęć miałam od dawna- zabić Michaela.
Teraz
Zastanawiałam co by się stało, gdybyśmy się znowu nie skojarzyli. Czy przypomniałabym sobie o Klausie i mojej znajomości z nim?
-Dlaczego ja go wogóle potraktowałam tak łagodnie, przecież mogłam wybiec z tamtej jaskini zaraz po naszym skojarzeniu i nie tłumaczyć mu tego, albo po prostu go zabić, bo przecież byłam zdolna do zignorowania tego bólu?!- pytałam samą siebie.- A może ja coś do niego czułam? Nie, to niemożliwe, nic do niego nie czułam i nie czuję.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, znalazłam trochę wolnego czasu i dodałam nowy rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba i bardzo proszę o komentarze. Chcę zobaczyć czy ktoś wogóle to czyta.