wtorek, 21 maja 2013

Rozdział IV

Keszja
Obudziłam się bardzo wcześnie, poszłam do łazienki i wzięłam długi, gorący prysznic. Kiedy wyszłam podeszłam do szafy.
-Co by tu ubrać...- powiedziałam do siebie.
Postanowiłam założyć dżinsy z długim krokiem i szarą bokserkę, a do tego czarną kurtkę z rękawem na 3/4. Na koniec założyłam szare trampki i mój naszyjnik. 
Zeszłam do piwnicy, wzięłam ze dwa woreczki z krwią i poszłam do kuchni. Postanowiłam zaszaleć. Wyjęłam z barku wódkę, nalałam do szklanki, dodałam soku jabłkowego, trochę limonki i krew, a na końcu wymieszałam wszystko razem. Wzięłam pierwszy łyk.
-Mmm... nawet dobre.- powiedziałam i zaczęłam pić. 
Kiedy skończyłam, zrobiłam sobie kolejnego drinka. Był jeszcze lepszy od pierwszego.
Nie chciało mi się siedzieć w domu, więc postanowiłam się przejść. 
-Może spotkam Stefana, tego który mnie uratował. Mhm... on jest,  jak myślę przyjacielem Eleny...- pomyślałam.
***
Chodziłam po mieście od dłuższego czasu. Obecnie siedziałam w parku i patrzyłam na matkę z dzieckiem. Mały bardzo płakał, ponieważ się skaleczył. Siedziałam tak i patrzyłam na tą scenę. W pewnym momencie znalazłam się obok dziecka i trzymałam je za rękę, patrząc na krwawiącą ranę.
-Co pani robi?!- krzyknęła kobieta, kiedy zaczęłam pochylać się  ku ranie. 
Oprzytomniała wstałam i uciekłam. 
Szłam w kierunku baru, rozmyślając o tym co zaszło w parku. Kiedy wchodziłam do środka ktoś na mnie wpadł. Spojrzałam na dół i ujrzałam Bonnie masującą czoło.
-Sory, nie zauważyłam cię- powiedziałam podając jej rękę. 
Dziewczyna wzięła moją rękę i wstała.
-Nie to moja wina, zamyśliłam się.
- Mhm... w takim razie wisisz mi drinka- powiedziałam i próbowałam uśmiechnąć się przyjacielsko, ale chyba niezbyt mi to wyszło, ponieważ Bonnie spojrzała się na mnie jak na wariatkę.
Siedziałam z Bonnie i gadałam o jakiś bzdurach. Tak mnie to nudziło, że postanowiłam zmienić temat.
-Oglądałaś może "The amazing spiderman"?- spytałam.
Bonnie chciała odpowiedzieć, kiedy drzwi do baru otworzyły się, a podmuch wiatru zwiał szklankę z naszego stolika. Nie myśląc zatrzymałam szklankę w powietrzu za pomocą magi i złapałam w wampirzym tempie. Ktoś kto nie przyjrzał się temu dokładnie, mógł pomyśleć, że mam dobry refleks, jednak Bonnie, wiedziała, że było inaczej, co można wywnioskować z jej miny.
Udając, że nic się nie stało, postawiłam szklankę na stoliku i z uśmiechem powiedziałam do Bonnie
-Zawsze mi mówiono, że mam doskonały refleks.- przerwałam spoglądając na godzinę na mojej komórce i udając zdziwioną- Kurde, muszę już lecieć, pa- powiedziałam i wyszłam z baru.
Klaus
Dzisiaj nie mogłem przestać myśleć o Kate, a raczej Keszji. Próbowałem coś robić, ale nic mi nie wychodziło, nawet kiedy chciałem pożywić się na jakiejś dziewczynie, tak się zamyśliłem, że pozwoliłem jej uciec. Z wściekłości wziąłem krzesło i zacząłem nim tłuc o ścianę.
Kiedy ochłonąłem postanowiłem pójść do Keszji. 
W drodze do jej domu poczułem okropny ból na całym ciele. Myślałem, że głowa mi wybuchnie. Zacząłem zwijać się z bólu na ziemi. Było coraz gorzej, a ja nic nie mogłem zrobić, aż w końcu straciłem przytomność.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej dodałam nowy rozdział trochę wcześniej niż pisałam, mam nadzieję, że się spodoba i bardzo proszę o komentarze nawet te negatywne.

1 komentarz:

  1. Cześć! :)
    Zapraszam do mnie na Delenę, jest NN :P
    http://forbidden-looove.blogspot.com/

    PS: Zapraszam na funpage'a na facebook, poświęconego mojemu blogu o Klaroline, info na :
    http://forbidden-looove.blogspot.com/ pod koniec notki :)

    OdpowiedzUsuń